Jak co roku pojawia się dyskusja na temat psich odchodów, które „zimowały” zmrożone pod śniegiem. Osobiście jestem właścicielem czworonoga, którego wyprowadzam na spacery, podczas których załatwia swoje potrzeby fizjologiczne, normalna sprawa. Jestem przyzwyczajony do tego, że „po” po prostu odchodzę i zapominam o sprawie. Czy to jest normalne? Myślę, że to jest normalne, ale jak mamy dom pod lasem… Mieszkając w bloku nie lubię oglądać trawników „przyozdobionych” przez nasze pupile.

Liczę szczególnie na wypowiedź starszych pań, które chadzają z pupilami „luzem” bez smyczki.

Ciekawe jakie jest Wasze zdanie na ten temat?

{jvotesystem poll=|2|}


{fshare id=243}